MIDORI
ŻYCIORYS i CHARAKTER

Młodzieżowy Champion Polski,Champion Polski, Champion Rumunii, INTERCHAMPION
Urodziłam się 24 stycznia 2010. Moja mama to Barbie 4 Ever, czyli Toshi, a tata Ninja Twierdza Samuraja, zw. Nygusem. Była nas szalona 13-tka. Fajna banda. Nasza mama to niezwykle cierpliwa istota. Można było po niej harcować do woli. Jedzonko też nie stanowiło problemu, bowiem gdy nie dało się dopchać do „tosiej stołówki”, a kiszki marsza grały, wystarczyło pisnąć głośniej i pojawiała się czujna druga mama Gosia z butlą pełną mleka. Gosia nas pieściła, czule doglądała, a Waldek ciągle wymyślał zabawy. To dopiero cudny dom i szczęśliwe dzieciństwo!. Kiedyś zajrzał do nas wielki psyk. Mówili, że to nasz tata – Ninja. Z czasem pozwolili nam grasować poza kojcem. Bywało, że trochę się złościli, ale coś przecież musieliśmy robić….a te duże drewniane słupy (okazało się, że to nogi od krzeseł i stołu) były pyszne! Zaczęliśmy też poznawać ogród i czuć powietrze! Jednocześnie działo się coś dziwnego… Przychodzili nieznani ludzie, a potem było nas mniej. Wtedy Gosia zawsze płakała. I szybko do mnie dotarło…gdy są obcy, jestem niewidzialna, a poza tym przyklejam się do Gosi, a Waldkowi pokazuję, żem dzielna tosa. Udało się!!! Zostałam z nimi i z mamą. To był strzał w dziesiątkę, bo nie dość, że miałam swoją rodzinę, to także większe kochane stado: Iwonę, Pawła, tatę Nygusa i prawie o 3 miesiące starszą kumpelę Demi. Oj, zapomniałam jeszcze o Julku, który był ze mną od urodzenia. Fajny chłopak, dobrze się rozumiemy. Spotykam się też ze swoimi siostrami Meishi i Mishimą. Wtedy to można powariować na całego! Gdy miałam rok i 3 miesiące w domu pojawiły się kolejni bracia i siostry. To niemożliwe, że byłam kiedyś taka malutka. Trochę kłuło serce, gdy Gosia i Waldek poświęcali im dużo czasu, ale na szczęście żadna konkurencja w domu nie została i wszystko wróciło do normy. Jeździmy na różne wycieczki. Uwielbiam samochód, potem jest zwykle dobra zabawa, zwłaszcza z Demi, choć ona wykazuje trochę szaleństwa, gna do wszystkiego co się porusza, ptaków, kotów, psiaków. Ja, mimo, że młodsza, jestem poważniejsza. Z naszym domowym kotem żyję w zgodzie, on nie chce się ze mną bawić, więc się mijamy z godnością. Podczas naszych wycieczek bywa, że biegamy w kółko i w kółko, trzeba też ładnie i spokojnie postać. Początkowo się nie przejmowałam i robiłam co mi do głowy przyszło, teraz biegam, stoję, patrzę przed siebie dostojnie i niektórym się to podoba, a moi wtedy bardzo się cieszą. Na półce w domu jest trochę krążków i kielichów, niestety nie nadają się do zabawy, więc dla mnie są bezużyteczne, ale radują oczy Gosi i Waldka, więc myślę, że warto się starać.
I w 2012 trochę się wysiliłam, zdobyłam tytuły Championa Rumunii i Bukareszt Winner, 3 miejsce na Wystawie Światowej w Salzburgu (trochę się zagapiłam i res CACIB przeszedł mi koło nosa), spełniłam też warunki na tytuł INTERCHAMPIONA.


Kontakt
Ciekawe Linki